JABBA FINASKY

Niebanalny wizerunek, niecodzienna forma tworzenia i grania drum n bass, wizualizacje, które wraz z muzyką tworzą audio-wizualny show…oto JABBA fINASKY

Niecodzienne w światku drum n bass spotyka się zespół grający tę muzykę na żywo. Skąd zajawka na granie na instrumentach, ucieczka od komputerowych pętli, które zdominowały scenę międzynarodową?

Gramy klubowo bo lubimy. Chcemy nasze brzmienie na instrumentach dostosować do muzy, którą gramy, a nie na odwrót. Gramy darkstep jak DJ czyli bibowo i taka formę maja nasze live’y. Wiesz, DJ robią tę muzę na kompie potem grają z winyli, my to robimy na instrumentach bo jesteśmy muzykami. Oto cała różnica :-).

Jak dawno temu Jabba Finasky wyłonił się z chaosu?

Zespół powstał rok temu jako wypadkowa pragnienia klubowego grania obecna w każdym z nas oraz doświadczenia jakie zdobyliśmy grając w innych projektach klubowych.

Każdy z Was zaangażowany jest w inne projekty muzyczne, które przysporzyły Wam popularności i zaskarbiły szerokie grona fanów. Dlaczego tak niechętnie wspominacie o tych projektach?

Tak, każdy z nas zaangażowany jest w różne projekty gdyż staramy się patrzeć na nutę szeroko i musimy z czegoś żyć, natomiast nie musimy się podpierać innymi projektami w celach reklamowych…znamy swoja wartość. Jeśli komuś spodoba się to co robimy w Jabba Finasky to doceni to jakimi jesteśmy muzykami.

Wasz niecodzienny wizerunek sceniczny oraz niebanalna biografia bez dwóch zdań przyciągają uwagę. Co ma dla Was większe znaczenie podczas występów – warstwa muzyczna czy postnuklearny image?

Mówiąc krótko, muza jest najważniejsza. :-). Wizerunek jest dodatkiem ważnym ale bez dobrej muzy nic nie wartym, i tyle.

Obok muzyki i wizerunku artystycznego pojawia się trzeci element – wizualizacje. Jak dużą rangę przypisujecie w waszym projekcie tej warstwie?

Nie traktujemy wizualizacji jako dodatkowego elementu. To integralna część całego przedstawienia, spójna z muzyką oraz rytmicznie traktowana jak każda partia instrumentalna. Obecnie trzeba na odbiorcę puścić zmasowany – audio-wizualny atak.

Skąd czerpiecie inspiracje? Czy macie swoich guru drum n bass, którzy odcisnęli piętno na waszej twórczości?

U podstaw leży wiadomo, LTJ Bukem, Photek, Adam F, potem w świat tłustych bassów wprowadził nas Teebee, Fresh, Calyx, a teraz gdy wchodzimy w świat piekielnych bitów na tapecie są Current Value, Dieselboy czy Limewax…

 

Dwóch z Was jest członkami Miloopy. Na ile różni się twórczość Jabba Finasky od utworów Miloopy?

To dwa różne zespoły, gdyby grały tak samo nie miałoby sensu grać w obydwu na raz.

Jak wyglądają wasze plany na najbliższe miesiące?

Nasze plany na najbliższe miesiące to jak zwykle praca nad materiałem i jeszcze większe scalenie obrazu z muzyką, wyprodukowanie dwóch utworów do ewentualnego wydania. W międzyczasie siać będziemy spustoszenie na bibach z naszym udziałem.

Czego możemy spodziewać się od Was na Deathmatch?

 

Wszystkiego:-), solonych fistaszków, kawy, herbaty, napojów, psów preriowych biegnących przez przełęcz. Bezlitosnego łojenia tyłów, horroru i trupów na parkiecie.