The Same

The Same to projekt dwóch przyjaciół w skład którego wchodzą Tymoteusz Cypla i Sebastian Pellowski. Pochodzący z Warszawy młodzi artyści wspólnym produkowaniem muzyki zajmują się od niedawna. Bardzo szybko, bo już w marcu tego roku, nakładem polskiego labelu Phatt Sounds ukazało się ich pierwsze oficjalne wydawnictwo zatytuowane „We Are The Same”. Ich kolejna produkcja „Capucine Ep” ukaże się już wkrótce nakładem włoskiej platformy Polar Noise, i co bardzo nas cieszy – pojawi się w formacie 12″.

Tytułowa kompozycja o nazwie „Capucine” na samym wstępie oznajmia nam, że nie będzie to łatwostrawny kąsek podany w arcydelikatny sposób. Galopujący beat z krótkim impulsywnym brzmieniem basu i agresywnymi ponurymi padami kształtuje dość przenikliwy i chłodny nastrój, który podsycany jest jeszcze przez „skradający” się hi-hat. Chwilę później w utworze pojawia się narracja tajemniczego francuskiego osobnika, dzięki której „Capucine” nabiera jeszcze większych rumieńców. Kulminacyjnym punktem utworu, zupełnie znienacka staje się brzmienie syntezatorów o folkowym zabarwieniu. Od tego momentu kompozycja wyraźnie nabiera tempa i ostatecznie skręca w totalnie etniczną panoramę dzięki dynamicznym dźwiękom gitary.
Sergio Munoz aka. Delete w swoim remiksie poszedł w nieco innym kierunku. „Capucine” w jego interpretacji rozpoczyna się długim breakdown’em i od samego początku koncentruje się wokół wspomnianych synthów i intrygującego monologu. Jest znacznie ciekawiej zarówno pod względem barwy dźwięków, zewsząd wydobywa się większy hałas instrumentów perkusyjnych i rozmaitych efektów. Brzmienie gitary, choć obecne, schodzi nieco na dalszy plan uwydatniając w dalszej części utworu małe przeobrażenie w pracy basu, które swą pulsującą linią kształtuje nieco inny groove.
Pochodzące z Włoch trio Abnormal Boyz postarało się o stworzenie wersji, która w środku klubowej nocy powinna siać zniszczenie na parkiecie. Nie przepadam ostatnio za włoskim techno ale „Capucine” w ich wydaniu prezentuje się nadzwyczaj dobrze. Nie zabrakło żadnego z wyżej wymienionych elementów a cała konstrukcja rozpędza się w ekspresowym tempie i charakteryzuje się dużym dynamizmem. Jednym słowem – pozytywne zaskoczenie.

Na najnowszym wydawnictwie labelu Polar Noise każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Porywający, przemyślany aranżacyjnie oryginał i dwa remiksy, z których trudno będzie wybrać faworyta. W tym wszystkim cieszy najbardziej, że za całe zamieszanie odpowiedzialna jest dwójka polskich producentów. Wielkie gratulacje.